Ukrainian English

Recenzja: Andrij Lubka "Killer"

31 жовтня 2013
Новини

Myśląc o recenzji zbioru Andrija Lubki Killer, postanowiłam pójść wiernie za głosem tekstu. Wzorem strategii zastosowanych w książce pozwalam sobie zatem we wstępie na kilka autotematycznych uwag. Patronem moich rozważań będzie opowiadanie zatytułowane Dziewczyna z Valparaiso. Podobnie bowiem jak narrator-bohater utworu, cenię sobie porządek, dlatego dążenie do ładu i precyzji określi kompozycję poniższego komentarza. Pamiętając jednak, że w życiu wspomnianej postaci znalazło się miejsce na odrobinę chaosu, postaram się wprowadzić do własnego tekstu element niesubordynacji.

 

Mogłoby się wydawać, że w zbiorze Lubki na próżno szukać porządku, skoro na książkę składają się opowiadania o bardzo zróżnicowanej tematyce i odmiennych tonacjach emocjonalnych Bogactwo pomysłów stanowi zresztą jedną z największych zalet prozatorskiego debiutu ukraińskiego autora. W książce obok błyskotliwych, groteskowych fragmentów (Pułkownik milicji i zbliżające się klimakterium, Czechow, który żył wewnątrz mnie) znajdziemy nie tylko melancholijne przypowieści (Skrytka pod uliczną latarniąTajemnicza jesienna fotografia), ale też historie mroczne i brutalne (Podwójne morderstwo koło użhorodzkiego akademikaKiller). Co zatem nadaje całości spójność?

Przede wszystkim warto zauważyć, że narracja każdego opowiadania jest budowana z pewnym dystansem. Konwencję określającą zastosowane w zbiorze zabiegi stanowi bowiem, jak sądzę, groteska, obecna nie tylko we wspomnianych wyżej opowiadaniach. Co ciekawe, w wersji Lubki strategia ta polega nie tyle na budowaniu napięć i dysonansów, co na braniu poszczególnych utworów w cudzysłów i kwitowaniu ich przymrużeniem oka. W konsekwencji nastrój tekstów ulega niejako wygładzeniu, które nadaje zbiorowi jednolitość.

Jest to jednak wygładzenie ironiczne, skrywające za sobą błyskotliwe obserwacje podmiotu konstytuującego się w tekście. Nie będzie chyba nadużyciem, jeśli instancji tej nadamy wyraźnie autorskie rysy – wszak uprawnia nas do tego sam utwór (por. „Killer”: maleńka improwizacja na klawiaturze albo próba niemal autorskiego posłowia: „Dlatego w Killerze jest jedenaście opowiadań, bo dwunastym jest moje własne życie. Cdn…”). Dodajmy, że nie chodzi o biograficzną więź między narratorami i bohaterami opowiadań a pisarzem, ale o silną obecność wątków autotematycznych (por. Podwójne morderstwo koło użhorodzkiego akademika: „Już zrozumieliście, że jestem pisarzem. Żeby od razu zainteresować czytelnika, wymyśliłem zabójstwo […]”, s. 19), która stanowią kolejny element spajający zbiór. Książka Lubki przypomina nieco monolog wypowiedziany przez (nieco proteuszowego) gawędziarza (por.: How I spent my summer: „Jeśli jeszcze na coś czekacie, jesteście w błędzie. Ta historia nie miała żadnego dalszego ciągu […]”) bawiącego się rozmaitymi strategiami i wątkami literackimi.

Gdybym postanowiła w tym miejscu zakończyć recenzję, musiałabym poprzestać na stwierdzeniu, że zbiór Lubki to książka udana, ciekawie skomponowana i napisana przemyślanym, dopracowanym językiem (znakomity przekład Bohdana Zadury). Książka – proponująca intrygujące ujęcia popularnych, a zarazem ważnych literackich tematów i motywów, takich jak miłość, pożądanie, pisarskie natchnienie, przemijanie. Słowem, utwór pozwalający z niecierpliwością czekać na kolejne prozatorskie próby autora. Jednak właśnie teraz nadeszła pora, by wprowadzić element niesubordynacji i chaosu, czyli uwagę niepasującą do struktury powyższego komentarza; ba, niepasującą, jak podejrzewam, do skonstruowanego w poprzednich akapitach wizerunku tekstu Lubki. Nie mogę jednak pominąć świadectwa tego, co fachowo bywa nazywane lekturą wrażliwą na płeć i zapytać, czym jest kobiecość, a czym męskość w wykreowanym przez autora świecie. Otóż kobieta to przede wszystkim ciało, erotyka i niezbyt interesująca umysłowość (por. Dziewczyna z Valparaiso: „Ona mówiła, ja stwarzałem wrażenie, że jestem szczerze zainteresowany […], ale naprawdę mój wzrok pełzł po jej kruchej, prawie dziecięcej figurze”). Z kolei po stronie mężczyzn znajdują się zarówno intelekt i kreatywność (por. Dziewczyna z ValparaisoMaleńka improwizacja na fortepian), jak i siła i brutalność (Cztery tezy starego hidalgoKiller). Oczywiście wspominane kategoryzacje można usprawiedliwić wykorzystanymi, często zresztą ironicznie (por. Cztery tezy starego hidalgo), konwencjami literackimi, ale intensywna obecność tego rodzaju rozwiązań w zbiorze nie pozwala mi ich obojętnie potraktować.

Poszłam zatem śladami narratora-bohatera wybranego na początku opowiadania. Chaos, który wdziera się w mój odbiór to chaos niepozwalający lekceważyć i bagatelizować dokonań Lubki. I cieszę się z tego, i czekam na kolejny utwór z jeszcze większą niecierpliwością.

Katarzyna Lisowska

 

Джерело: http://www.ksiazka.net.pl/index.php?id=49&tx_ttnews%5Btt_news%5D=17615&am

Коментарі:

Всі права захищено 2012 © lyubka.net.ua