Ukrainian English

"Poza Majdanem czeka nas terror" - Andrij Lubka

28 січня 2014
Новини

 

Aktywista Andrij Lubka o protestach na Ukrainie [ROZMOWA]

 

Dziennik Bałtycki

rozm. Tomasz Słomczyński

 

"Poza Majdanem czeka nas terror". Aktywista Andrij Lubka o protestach na Ukrainie [ROZMOWA]

Andrij Lubka (© arch. prywtane)

 

- Przekroczyliśmy barierę strachu. Władza sięga teraz po terror indywidualny. Nie możemy rozchodzić się do domów, bo w domach jesteśmy bezradni, narażeni na niebezpieczeństwo. Więc rozwiązaniem są tylko zwycięstwo albo rozejm, który uczestnikom manifestacji gwarantować będzie nietykalność. Dlatego ci, którzy rzucali koktajlami Mołotowa, nie mogą już zejść z Majdanu, bo zacznie się terror - mówi ukraiński aktywista Andrij Lubka w rozmowie z Tomaszem Słomczyńskim
12 stycznia wyjechałeś z Ukrainy. Wtedy na Majdanie był spokój...
To był Majdan bez punktu wyjścia, stojący wobec pytań: "Jaka droga jest dla nas najlepsza?", "Co nas poprowadzi do zwycięstwa?" "Co zrobić, żeby nie stać w miejscu?". Ale nic się nie działo. 

30 listopada miała miejsce akcja Berkutu. Wtedy było gorąco, ale potem przyszły święta. Z doniesień prasowych wynikało, że Majdan może umrzeć śmiercią naturalną. 
Tak, w czasie świąt było bardzo mało ludzi na Majdanie. Co prawda barykady zostały, scena została, wieczorami może było trochę więcej ludzi, ale już prawie nikt tam nie nocował w namiotach. Ja spędziłem tam półtora miesiąca. Wyobraź sobie, że jesteś codziennie na mrozie, a jest na przykład -10 stopni... Nie możesz czytać, nie możesz przywieźć laptopa i obejrzeć sobie filmu. Wstajesz o szóstej rano i dzień ciągnie się potem jak w kolejce do lekarza. Minuta za minutą, nic się nie dzieje. Po dwóch dniach wstajesz agresywny. Radykalizacja Majdanu postępowała, bo ani władza, ani opozycja nie słuchali protestujących. 

Opozycja nie słuchała protestujących? 

Pamiętajmy, że nie opozycja stworzyła Majdan, który powstał w zeszłym roku. Stworzyli go aktywiści społeczni i dziennikarze, którzy napisali o Mołdawii, gdzie zorganizowano wiec z udziałem prawie stu tysięcy ludzi, na którym wyrażano chęć wstąpienia do Unii Europejskiej. Zróbmy to u nas - mówiło się na Ukrainie. Jeszcze w listopadzie pisano, że 100 tysięcy protestujących to niewyobrażalna liczba na Ukrainie. No i zorganizowano demonstrację. Na początku to było 2-5 tysięcy ludzi, najwięcej 10 tysięcy, taki, powiedzmy, niewielki koncert w centrum Kijowa. Potem opozycja postawiła dużą scenę, ze światłami i dźwiękiem. To było potrzebne, a aktywiści nie mieli na to pieniędzy. W zamian opozycja otrzymała od protestujących możliwość przemawiania do ludzi i uczestniczenia w protestach. Ale bez flag partyjnych. 
Продовження тут: Dziennik Batycki

 

Коментарі:

Всі права захищено 2012 © lyubka.net.ua